Gest. Wilgotne usta i spojrzenie, jakby nie widziało. Raczej zerka, niż patrzy mi w oczy, zbyt zajęty opowiadaniem. To, co mówi jest dla niego ważne, a ja spijam słowa z jego ust, czując, że wsłuchuję się coraz mniej w treść, a coraz bardziej w tembr głosu, głaszczący niewidzialnie mój kark. Patrzę na usta, potem dłonie wędrujące po jego włosach. Nieduże, delikatne, prawie kobiece, gdyby nie kształt nadgarstków. Jest w nich jakaś nerwowość, taka wędrująca, rozbiegana. A może ja chcę to widzieć. Ciągle czegoś dotyka. Chcę, żeby dotykały mnie, tylko mnie, teraz…

Czytaj więcej